wtorek, 25 czerwca 2019 12:16

Radosław Kolanek drugim trenerem PGE Skry Bełchatów!

Radosław Kolanek trener juniorów EKS Skra Bełchatów oraz drugiego zespołu PGE Skry od nowego sezonu będzie pełnił funkcję drugiego trenera pierwszej drużyny. Zapraszamy do rozmowy z wieloletnim trenerem bełchatowskiej Skry o początkach kariery, pracy z młodzieżą oraz wyzwaniach w nowej roli.

Urodzony w oddalonym o 30 kilometrów Łasku swoją przygodę z bełchatowską Skrą zaczynał jako zawodnik. Niestety kontuzja pokrzyżowała mu sportowe plany i w sezonie 2010/2011 zawiesił buty na przysłowiowym kołku. Nie na długo, bo do siatkówki wrócił w innej roli - trenera. Radosław Kolanek przyznaje, że „ławka trenerska to jest to, co chce robić” i sukcesywnie pnie się w górę.

Swoją przygodę z bełchatowskim klubem zaczynałeś jako zawodnik. Jak wspominasz te lata?

To prawda, przygodę z bełchatowskim klubem zacząłem jako zawodnik. Na pewno był to wyjątkowy czas. Zacząłem trenować siatkówkę dosyć późno, bo dopiero w gimnazjum, mając 15 czy 16 lat. Jak na siatkarza to dość późno. Czas spędzony w Skrze wspominam bardzo pozytywnie, wiele się nauczyłem. Przede wszystkim ukształtowały się we mnie cechy charakteru, które do dzisiaj pomagają mi w życiu i w pracy. Siatkówka miała w tym ogromny udział. Czas spędzony w Bełchatowie to również wiele świetnych chwil, sportowych wyzwań, które miałem okazje przeżyć i doświadczyć.

Później miałeś epizod w AZS Częstochowa. Przytrafiła Ci się kontuzja kolana i chyba nie tak sobie wyobrażałeś przygodę z częstochowskim klubem?

Kontuzja kolana to moja bolączka. Problemy z kolanami zaczęły się już dosyć wcześnie. Na przestrzeni sezonu, w którym zostałem włączony do pierwszego zespołu PGE Skry okazało się, że problem jest poważny. Musiałem poddać się operacji rekonstrukcji więzadła krzyżowego. Po tym zabiegu trafiłem do Częstochowy. Niestety rehabilitacja po kontuzji nie ułożyła się po mojej myśli i tylko część sezonu byłem do dyspozycji trenera. Miałem szansę rywalizować o swoje miejsce w zespole, ale problemy z kolanami wróciły ze zdwojoną siłą. Następnie problemy ze znalezieniem klubu na dobrym poziomie zmusiły mnie do podjęcia poważnej życiowej decyzji o zakończeniu kariery. W tym miejscu chylę czoło przed prezesem Konradem Piechockim, który dał mi szansę pracy jako asystent trenera w klubie. Tak zaczęła się moja przygoda z ławką trenerską.

Szybko jednak wróciłeś do sportu. Tym razem w nieco innej roli, jako asystent trenera Młodej Skry. Pierwszy sezon w nowej roli był dużym wyzwaniem?

Pierwszy sezon był dużym wyzwaniem. Potrzebowałem trochę czasu na to, aby dostosować się i przyswoić sobie rolę asystenta trenera. Jest to inna rzeczywistość. Życie zawodnika to są zupełnie inne aspekty. Najważniejsze są wszystkie kwestie związane z dbaniem o swoje zdrowie, ciało oraz dyspozycja typowo sportowa. Praca trenera jest zupełnie inna. Trzeba myśleć o wszystkich rzeczach i to jest w niej najbardziej interesujące.

Kolejne lata to praca z młodzieżą. Jakie aspekty tej pracy dawały Ci największą satysfakcję? Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w pracy z tak młodymi zawodnikami, którzy wciąż kształtują swoje umiejętności i charaktery?

W pracy z młodzieżą dążyłem do tego, aby chłopców w wieku juniorskim jak najlepiej przygotować do seniorskiej siatkówki. To jak oni się rozwijali było dla mnie najistotniejsze. Ze swojej strony chciałem zrobić wszystko, żeby chłopcy wychodząc z juniora byli gotowi na seniorską siatkówkę. Przy okazji to był także mój rozwój. Cały czas dążyłem do podnoszenia swoich umiejętności trenerskich, poszerzania wiedzy. To jest nieodłączny aspekt pracy trenera. Uważam, że cały czas trzeba chcieć się uczyć, rozwijać, patrzeć na siatkówkę z różnych stron i szukać najlepszej drogi. Przez cały okres mojej pracy z młodzieżą starłem się być drogowskazem na chłopaków.

Przez ostatnie sezony pracowałeś z juniorami EKS-u, z którymi wielokrotnie meldowałeś się w turniejach finałowych MPJ. Każdy ten sezon był inny, wyjątkowy, ale chyba rozgrywki 2017/2018, kiedy zdobyliście Mistrzostwo Polski Juniorów, mają dla Ciebie szczególną wartość?

W ciągu ostatnich pięciu lat, kiedy samodzielnie prowadziłem zespół juniorów w Skrze Bełchatów, czterokrotnie meldowaliśmy się w finałach MPJ, czyli w najlepszej ósemce w kraju. Oczywiście sezon, kiedy sięgnęliśmy po Mistrzostwo Polski Juniorów, był wyjątkowy i będę go długo pamiętał. To był trzyletni cykl mojej pracy, podczas którego o tym Mistrzostwie Polski marzyłem i dążyłem do realizacji celu. Razem z tą grupą uzyskaliśmy ten wynik i stanęliśmy na najwyższym stopniu podium. Smakowało to wybornie i zawsze będę miło to wspominał.

Tegoroczne rozgrywki drużyna juniorów EKS Skra Bełchatów rozpoczęła w mocno zmienionym składzie, ale po raz kolejny udało się wywalczyć awans do najlepszej ósemki w Polsce. Jak byś podsumował ostatni sezon pracy z tą ekipą?

Ostatni sezon mojej pracy z młodzieżą to był duży przewrót, ponieważ grupa bardzo się zmieniła. Tak naprawdę połowa zespołu to byli kadeci. Z mistrzowskiej drużyny zostały tak cztery osoby, z czego tylko środkowy Hubert Węgrzyn był podstawowym zawodnikiem w ubiegłych latach. Piąte miejsce w mijającym sezonie to dla mnie naprawdę wyjątkowy wynik, bo nikt na nas nie stawiał, nie byliśmy na pewno faworytem tego turnieju. Sam awans do ósemki był realizacją pewnego celu, który sobie postawiliśmy przed startem rozgrywek. Nie udało nam się awansować do strefy medalowej, ale piąte miejsce do bardzo dobry wynik dla tej grupy. Wiem, że na tamten moment wycisnęliśmy z siebie maksimum.

Nie jest już tajemnicą, że od nowego sezonu zadebiutujesz w nowej roli. Kolejny sezon rozpoczniesz jako drugi trener pierwszego zespołu PGE Skry. Jakie masz nastawienie przed kolejnym wzywaniem w Twojej karierze?

Zadanie, które zostało przede mną postawione, to jest coś o czym marzyłem od momentu, kiedy tylko poczułem, że ławka trenerska to jest to, co chcę robić. To marzenie na ten moment się spełnia. Myślę wyłącznie o tym, aby się rozwijać, dalej się uczyć i dać z siebie wszystko, żeby zespół funkcjonował jak najlepiej. Chcę, aby ta drużyna czerpała ogrom radości z siatkówki.

Będziesz współpracował z Michałem Mieszko Gogolem. Zdążyliście się już poznać? Jak pierwsze wrażenia?

Spotkaliśmy się z Michałem jakiś czas temu. Jesteśmy w ciągłym kontakcie, jego rola w kadrze powoduje, że tego czasu nie ma wiele, ale na ten moment wiem i ogromnie się z tego cieszę, że trafiłem na swojej drodze na bardzo pozytywna osobę w świecie siatkówki. Myślę, że nasza współpraca będzie naprawdę owocna.

Jakie cele stawiasz sobie Ty personalnie oraz zespół PGE Skry przed nadchodzącym sezonem?

Moim celem jest nieustanny rozwój i szansa, którą na ten moment otrzymuje na pewno mi to umożliwi. Chcę pełnymi garściami czerpać to, co najlepsze z tej pracy, cały czas się rozwijać i dążyć do tego, aby wygrywać. Tak funkcjonuje PGE Skra Bełchatów. To zespół, który zawsze budowany jest z myślą o wielkich celach. Jestem wychowankiem Skry oraz człowiekiem związanym z klubem i miastem Bełchatów cały sercem. Jest mi ogromnie miło, że w najbliższym sezonie będę członkiem pierwszego zespołu PGE Skry Bełchatów.

W związku z nową rolą liczba obowiązków oraz pracy w przyszłym sezonie na pewno będzie zdecydowanie większa, ale czy byli podopieczni będą mogli liczyć na rozmowę czy jakieś rady? Może tak jak w poprzednich sezonach cześć z nich będzie miało okazję trenować z pierwszym zespołem w okresie przygotowawczym?

Oczywiście, że będzie taka możliwość. Jeśli tylko czas i miejsce pozwolą, to zawsze będę otwarty na rozmowę ze swoimi podopiecznymi, na wymianę zdań, spostrzeżeń, tego jak aktualnie będzie wyglądała ich dyspozycja i pogląd na siatkówkę i życie. Zawsze miło spotkać się i porozmawiać, tak że jak najbardziej będzie taka możliwość. Jeśli chodzi o możliwość treningów z pierwszym zespołem to jest szansa, że ktoś z zespołu rezerw zasili kadrę PGE Skry w okresie przygotowawczym.

 

Sztab szkoleniowy PGE Skry Bełchatów w sezonie 2019/2020:
Michał Mieszko Gogol – pierwszy trener
Radosław Kolanek – drugi trener
Maciej Michalik – trener przygotowania fizycznego
Tomasz Kuciapiński – fizjoterapeuta
Tomasz Pieczko – fizjoterapeuta
Wojciech Łucarz – lekarz
Robert Kaźmierczak – statystyk

 

Z Radosławem Kolankiem rozmawiała Aleksandra Pizon.

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Czytany 185 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 25 czerwca 2019 18:11

Obecnie Online

Naszą witrynę przegląda teraz 20 gości 

Szybki Kontakt

ENERGETYCZNY KLUB SPORTOWY
SKRA Bełchatów
ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów

tel/fax: +48 44 739 89 80

formularz kontaktowy